I stało się……gorączka sobotniej (andrzejkowej) nocy już za nami!
Tegoroczne „ dystansowe” ANDRZEJKI były równie biegowo- odlotowo-wyjazdowe, jak w roku ubiegłym ( dla niektórych nawet bardzo odlotowe)
Rozpoczęliśmy naszą imprezę tradycyjnie od biegu na Chełm.
Około godz.15-ej, grupa 16-tu osób udała się krokiem biegowo – tanecznym w kierunku szczytu. Trasa była mokra i bardzo pod górę, ale biegło się przyjemnie. Okazało się, że nie wszystkim starczyło kondycji i chęci i tylko nieliczni wbiegli na samą górę.
Szczęśliwie wszyscy powrócili na miejsce startu- „Park Hotel” i około godziny 17-ej zaczęły się przygotowania do części rozrywkowej.
Kąpiel, sauna, makijaże, fryzury, błyszczące suknie, spodnie w kantkę – i już towarzystwo biegowe gotowe na tańce, hulanki i swawole. Tańce były do samego rana – w rytmach disco, folk, latino, a nawet muzyki poważnej.
Jednak niekwestionowaną gwiazdą wieczoru była Doda, która ma wśród biegaczy wielkiego fana i wiele miłośniczek.
O ”muzę” na naszej imprezie zadbał DJ Pawełek, który dwoił się i troił, aby dogodzić wszystkim imprezowiczom. Hulanki też były, a swawolili też niektórzy, ale pewnie w zaciszach alkowy. Zmęczeni i wyczerpani raczyliśmy się napitkami i wspaniałym jedzeniem, które w większości przygotowały panie i niektórzy panowie.
Oczywiście impreza andrzejkowa nie mogła się obyć bez solenizanta. Mięliśmy go… i to jakiego! Andrzusia z zaprzyjaźnionej Zadyszki. Nasz komandos i jego anielska Mał-gosia wprowadzili jak zwykle niesamowitą atmosferę, tym razem w klimacie wschodnim. Były życzenia dla Andrzeja, a także dla niedawnych solenizantów urodzinowych- Ewy i Stasia.
Około godziny 5.30 nasz „bal nad bale” został zakończony. Udaliśmy się na, niestety krótki, odpoczynek na pokoje, a niektórzy to nawet na apartamenty. O godz. 10-ej spotkaliśmy się na wspólnym śniadaniu – a było co zjadać po andrzejkowej nocy.
Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie upamiętniające nasze spotkanie.
Do zobaczenia za rok !
Tak się bawi, tak się bawi, tak się bawi Dystans !
Autor(ka): Ula Żyła
